MAC POWDER BLUSH, SPELLBINDER (satin)

Odkąd doczekałam się stacjonarnego dostępu do produktów MAC, stałam się ich totalną różo-maniaczką. Mnogość kolorów, formuł i wykończeń spr...

Odkąd doczekałam się stacjonarnego dostępu do produktów MAC, stałam się ich totalną różo-maniaczką. Mnogość kolorów, formuł i wykończeń sprawiają, że z każdą wizytą w sklepie wychodzą z nowym kolorowym cacuszkiem. Róż, który chcę Wam dzisiaj pokazać pochodzi kolekcji Faerie Wispers, która co prawda swoją premierę miała na początku stycznia, ale jeśli Wam się spodoba, to nadal możecie go kupić w salonach oraz on-line. 


MAC Powder Blush Spellbinder bo o nim mowa to róż w pięknym koralowo- pomarańczowym odcieniu (w połączeniu z kolorem mojej skóry wybijają się nawet lekko różowe tony) i lekko satynowym wykończeniu (satin)- gdzieś tam w słońcu migoczą w nim złote drobinki, które jedynie rozpraszają światło i ożywiają poszarzałe policzki.



natężone | roztarte

Róż jest naprawdę uroczy, rumieniec w jego wykonaniu jest delikatny i bardzo dziewczęcy. Nawet niewprawiona ręka nie zrobi sobie nim krzywdy, bo mimo, że kolor w opakowaniu wydaje się dość intensywny, to naprawdę trzeba go dużo nałożyć by otrzymać mocny efekt. Dodatkowo rozprowadza się równomiernie, nie tworzy plam i jest trwały.


Spellbinder należy już do grona moich ulubieńców, szczególnie po zimie moja twarz potrzebuje zastrzyku takiego koloru.

Znacie róże MAC? Macie swoje ulubione?

29 komentarze

  1. boski jest ! nie udało mi się go zdobyć :( cerę masz jak marzenie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana, teraz jest z nią lepiej ale lubi płatać mi figle. Róż faktycznie jest śliczny, teraz poluję na kilka sztuk z Flamingo Park:)

      Usuń
  2. Ladny, choc mac nie jest moja ulubiona firma. O wiele bardziej pasuja mi roze np. The balm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat odwrotnie, nie mogę przekonać się do róży the balm:(

      Usuń
  3. Nigdy nie miałam róży z mac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. do tej pory namiętnie używałam Tenderling i jest w nim spore denko, ale jak tylko zobaczyłam Spellbinder od razu włączyło mi się chciejstwo i jak na razie jestem zakochana efektem jaki daje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tenderling to klasyka gatunku, też go bardzo lubię. Spellbinder jest "czystszy", bardziej dziewczęcy :)

      Usuń
  5. Bardzo ładny, świeży odcień, nieco za ciepły jak dla mnie, ale macałam i gdyby nie wizażowe L4 na pewno bym kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia TY i wizażowe L4- wierzyć mi się nie chce;P

      Usuń
    2. Póki co ręki nie męczę a siebie umiem obsłużyć lewą ;)

      Usuń
  6. piękny,delikatny odcień ;) jednak ja nie używam różu zbyt często ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Prezentuje się na Tobie idealnie :) dla mnie za pomarańczowy

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny odcień ! Gołym okiem widać,że daje 'kopa' na twarzy ! Idealny wybór na ten czas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny jest ten odcień! Uwielbiam takie delikatne brzoskwinki, nadają dużo uroku i dzięki nim skóra wygląda bardzo zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
  10. U Ciebie bardzo ładnie wygląda ten odcień. Ja niestety nie toleruje brzoskwiniowych odcieni na swoich policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczny, taki "żywy" kolor.

    OdpowiedzUsuń
  12. odcień piękny ale Ty jaka piękna!! <3 napatrzeć się nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Prezentuje się przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się jak produkt wygląda na Tobie. Delikatnie i subtelnie, tak lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny odcień, ładnie Ci w nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ładna brzoskwinia, ale mnie takie odcienie pasują jedynie latem...

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny odcień! Ja właśnie szukam czegoś na swój ślub, nie najlepiej czuję się w typowo różowych różach i chciałabym coś co dobrze wypadnie także na zdjęciach. Te kolor byłby chyba idealny :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.