LIOELE, SUPER GOLD SNAIL BB SPF50+PA+++ | 21 NATURAL BEIGE

Moje pierwsze spotkanie z BB kremem (to był koszmarny krem Garniera bodajże w 2012 roku, który na mojej twarzy wyglądał niczym grzanka wysm...

Moje pierwsze spotkanie z BB kremem (to był koszmarny krem Garniera bodajże w 2012 roku, który na mojej twarzy wyglądał niczym grzanka wysmarowana masłem z ogromnymi kraterami zamiast porów) było tak traumatyczne, że wszechblogowa oBBsesja i zachwyty nad tą formułą makijażu powodowały u mnie wielkie zdziwienie i reakcję pod tytułem "o co tyle szumu?". Teraz już wiem, że to co oferują "nasze" firmy pt. BB krem, nijak się ma do tych oryginalnych, do perfekcji dopieszczonych przez rynek azjatycki. Zacznijmy jednak od lekcji historii...


Skrót BB oznacza "Blemish Balm", "Blemish Base" albo "Beblesh Balm"- czyli krem na niedoskonałości "różne". BB krem pochodzi z Niemiec, wymyśliła go w 1967 roku dr med. Christine Schrammek z myślą o pacjentach po zabiegach chirurgii laserowej. Miał on wspomagać gojenie się skóry, tuszować blizny i zaczerwienienia. Pomysł ten "zapożyczyły" sobie azjatyckie firmy kosmetyczne i obecnie to oni są specjalistami w tworzeniu takich kremów. BB kremy ze względu na zróżnicowany skład mają właściwości nawilżające, przeciwzmarszczkowe, rewitalizujące, rozjaśniające oraz regenerujące skórę. Zawierają również filtry UV chroniąc skórę przed procesem starzenia. Kremy BB mogą być stosowane jako baza pod makijaż lub jako podkład, ponieważ doskonale stapiają się ze skórą.

Azjatyckie BB kremy mają zazwyczaj bardzo bogate składy pod względem składników "aktywnych", u nas to zazwyczaj krem z dodatkiem podkładu i filtra, dlatego jeśli chcecie poznać działanie prawdziwego kremu BB, to polecam od razu poszukać czegoś azjatyckiego.... a jest w czym wybierać, obecnie oferta jest tak bogata, że na starcie (to taka moja rada początkującej dla początkujących) warto dobrze określić swoje oczekiwania i potrzeby i dopiero wtedy szukać i dokonywać wyboru. Mój na początek (bo już wiem, że na tym się nie skończy) padł na krem Lioele Gold Snail BB Cream, który przywędrował do mnie ze sklepu myasia.pl 

Lioele Super Gold BB to krem, który głęboko rewitalizuje i odżywia skórę. Poprawia jej jędrność i elastyczność.
Obecność 10% ekstraktu ze śluzu ślimaka wzmaga procesy naprawcze skóry, przyspieszając gojenie się ran i eliminując drobne zmarszczki
Posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF50+PA+++, który chroni skórę przed niekorzystnym promieniowaniem UVA oraz UVB 
Kompleks składników Moist24 oraz roślinne ekstrakty naturalne zapewniają odpowiednie nawilżenie szarej, zmęczonej cerze 
Dzięki wysokiej pigmentacji dobrze kryje wszelkie niedoskonałości nadając ładny, zdrowy wygląd. Unikalna formuła maskuje pory i zapewniając naturalny i promienny wygląd skórze

Główne skladniki
Ekstrakt ze śluzu slimaka - zawiera wiele glikokoniugatów (mucyna, siarczan chondroityny) czyli czynników wzrostu i aktywności fibroblastów, które wpływają na funkcję i budowę skóry. Wpływa to na produkcje kolagenu oraz poprawia gęstość i sprężystość skóry
Złoto (24 karatowy złoty pyłek) - dziala przeciwzmarszczkowo i rozjasniająco
Ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej - Poprawia gęstość i elstyczość skóry, zmniejsza zmarszczki
PhytoWhite - opatentowany składnik, który nawilża i odżywia skórę chroniąc ją przed wysuszeniem 



Moja cera:
► 30+
► wrażliwa, mieszana w kierunku suchej, w okresie zimowym z problemami w strefie T
► skóra na policzkach z zaczerwienionymi plamami (taka już moja uroda) z tendencją do przesuszenia
► w zależności od dnia i nastroju, pory mniej lub bardziej widoczne
► obecnie z powodu huśtawki hormonalnej z dość licznymi niedoskonałościami i całkiem widocznymi bliznami po nich

Krem zamknięty jest w złotym, estetycznym i bardzo dobrze wykonanym opakowaniu ze szczotkowanego aluminium, wyposażonym w podciśnieniową pompką, bez rurki, która wydobywa odpowiednią ilość produkty- w zależności od tego, jak mocno naciśniemy, tyle wyleci- bez nielubianego przeze mnie "plucia" i innych niespodzianek. Gramatura to 50 ml- dużo, ale większość tych azjatyckich cudeniek jest właśnie takiej wielkość. Posiadany przeze mnie kolor 21 Natural Beige (występuje jeszcze wersja ciemniejsza 23 Warm Beige) to taki jasny beż, bez podtonów różowych czy żółtych.... nie jestem bladziochem, ale na pierwszy rzut oka kolor wydał mi się za ciemny, na szczęście ładnie dopasował się do koloru mojej skóry. Zanim "na żywo" zetknęłam się z azjatyckimi kremami BB, myślałam, że wszystkie mają jaśniutki kolor z różowymi tonami i nadają się dla osób wyłącznie z porcelanową karnacją (większa część pewnie taka jest)- trochę lektury i teraz już wiem, że są kremy z różowymi tonami, żółtymi, beże a także takie, które mają w swojej ofercie nawet 3-4 odcienie. Krem posiada filtr SPF50+PA+++ ale przyznam, że nie wiem jak jest z fotostabilnością tego typu produktów i czy owa wysokość filtra jest tą faktyczną.





Konsystencja gęsta, treściwa, w trakcie rozcierania w palcach czuć jego aksamitność. Nakłada się go bardzo dobrze, ale krem dosyć szybko osiada na twarzy (wchłania się?), dlatego też lepiej rozprowadza się go na dobrze nawilżonej/ natłuszczonej buzi. Ja zazwyczaj stosuję go na olejek ze Smashbox.

Krycie średnie w kierunku mocnego, jak wiadomo dużo zależy od sposobu aplikacji. Po rozmowie z kilkoma osobami wiem, że trzeba na niego znaleźć metodę nakładana. U mnie nie sprawdziło się nakładanie jajem- krem się nie ułożył, nie dopasował i widać go było na buzi. Nie po drodze nam było też z pędzlem, wygląda wtedy ciężko i mało naturalnie, ale za to krycie jest większe niż po EL Double Wear. Najlepiej nakłada mi się go palcami, lekko wklepując niewielką ilość. Co ciekawe krem zakrywa u mnie wszystkie niedoskonałości, ale w ogóle nie widać go na twarzy:) Wykończenie matowe ale rozświetlające.

Trwałość jak na krem BB zachwycająca- utrwalony sypkim pudrem trwa na twarzy od rana do wieczornego demakijażu bez poprawek i bez świecenia w okolicach czoła.

No a teraz to czego nie lubię osobiście czytać w recenzjach innych (podejrzliwy człek ze mnie) czyli pianie z zachwytu:) Pierwszy nasz kontakt to porażka (jak napisałam wyżej, nałożyłam go jajem i zrobiło mi się na twarzy ciasto), drugie było lepsze (pędzel), ale nadal dalekie od ideału. Dopiero trzeciego dnia doznałam szoku i się zakochałam (serio!). Zanim zaczęłam stosować ten krem moja buzia była w rozsypce (krosty, zaskórniki, ranki), do tego moje uwielbienie do drapania wszystkiego co wystaje nie było pomocne a raczej spiętrzało problemy. Jak wiecie azjatyckie kremy BB mają za zadanie leczyć, łagodzić zaczerwienienia, wiecie też pewnie, że ja w to nie wierzę (kto z Was wierzy), ale... Z mojej buzi po zaledwie dwóch tygodniach stosowania zniknęły zaczerwieniania, pogoiły się wszystkie rany a stare zaczerwieniania rozjaśniły się (podejrzewam, że to za sprawą wyciągu ze śluzu ślimaka, który znalazł się dość wysoko w składzie oraz złota) a pory wyraźne się spłyciły. Moje zdjęcie poniżej niech będzie na to dowodem- 1. buzia zanim zaczęłam stosować krem (bez makijażu), 2. buzia po dwóch tygodniach stosowania kremu (bez makijażu) 3. buzia po dwóch tygodniach stosowania kremu (1 warstwa BB) 4. buzia po dwóch tygodniach stosowania kremu (pełen makijaż). Jest różnica? Dla mnie różnica jest ogromna! Zdjęcie można powiększyć:)


Ponadto dodam, że Lioele mnie nie uczulił, nie zapchał. Minus: zapach kwiatowo- pudrowy, który niestety nie chce się ulotnić po nałożeniu na twarz (pewnie większości z Was ten zapach by się spodobał, ale ja nie lubię perfumowanych kosmetyków kolorowych).

Dobrnęłam do końca, mam nadzieję, że Wy razem ze mną. Lioele bardzo mnie zachwycił, jego działanie jest rewelacyjne, aż mam ochotę wyrzucić wszystkie podkłady i poznawać działanie kolejnych BB kremów:)

Znacie/ używacie azjatyckie kremy BB/ kosmetyki? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?


Jeśli zainteresował Was ten krem lub inne azjatyckie kosmetyki, to sklep myasia.pl ma dla Was rabat -10% na cały asortyment (rabat naliczany jest od ceny wyjściowej). Wystarczy się zarejestrować i wpisać kod: maniablog (kod można wykorzystać do 31 marca 2016)


Skład: Water Titanium Dioxide, Snail Secretion Filtrate, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Phenyl Trimethicone, Zinc Oxide (CI 77947), Dipropylene Glycol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Iron Oxides (CI 77492), Dicaprylyl Carbonate , Isoamyl p-Methoxycinnamate Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Magnesium Sulfate, Butylene Glycol, Phenoxyethanol, Sorbitan Isostearate, Disteardimonium Hectorite, Dimethicone, Cetyl Dimethicone, Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Iron Oxides, Trihydroxystearin, Iron Oxides (CI 77499), My Asia Beauty, Triethoxycaprylylsilane, Dimethicone / Divinyldimethicone / Silsesquioxane Crosspolymer, Fragrance (Parfum), Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Trimethylsiloxysilicate, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Portulaca Oleracea Extract, Sucrose, Rubus Coreanus Fruit Extract, Prunus Tomentosa Fruit Extract, Serine, Arginine, PCA, Morus Alba Fruit Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Alcohol Denat, Centella Asiatica Extract, Steareth, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Cholesterol, Potassium Cetyl Phosphate, Propylene Glycol, Gold (CI 77480), Alanine, Cornus Officinalis Fruit Extract, Pinus Koraiensis Seed Extract, Juglans Regia (Walnut) Seed, Threonine, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Malpighia Emarginata (Acerola) Fruit Extract, Cholesteryl/Behenyl/Octyldodecyl Lauroyl Glutamate, Palmeth-2 Phosphate, Mourera Fluviatilis Extract

28 komentarze

  1. Rzeczywiście super efekt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na kremy BB, które próbowałam bądź widziałam i się na nie czaje to chyba ten będzie najlepszy, koniecznie muszę go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zależy Ci też na jego właściwościach pielęgnacyjnych to będziesz bardzo zadowolona. Dobierz sobie tylko kolor:)

      Usuń
  3. ja lubię kremy BB ale nie lubię mieć czegoś na twarzy więc nakładam tylko tam gdzie mam coś do zakrycia więc po prostu krem BB to taki dodatek Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno temu używałam jednego kremu BB, dostępnego u nas w drogeriach. Eksperyment był .... straszny i na długo odpuściłam stosowanie kremów. Teraz szczerze mówiąc zaciekawiłaś mnie i nabrałam chęci, aby spróbować :D. Jednak już teraz właśnie tych azjatyckich :). Różnica wielka i to dodatkowo mnie zachęca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo koreańskie BB są zupełnie inne niż te nasze, europejskiej, które z powodzeniem można określić mianem kremu tonującego. Od paru lat używam tylko i wyłącznie tych sprowadzanych z Azji i za każdym razem jestem zadowolona :) Niestety, większość kolorków jest dla mnie za jasna, więc BB używam głównie w okresie bladej skóry.

      Usuń
    2. Blanka ma rację, jak wymieszasz sobie podkład z kremem to będziesz miała europejski krem BB. Jak nie jesteś pewna, zawsze możesz zacząć od próbek kilku i wybrać ten najodpowiedniejszy:)

      Usuń
  5. No efekt daje świetny jak na BB krem. Opakowanie bardzo eleganckie :) Zapraszam na nowy post Clarins olejek do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale on jest ogromny ;) i podaję Ci rękę bo tez uwielbiam wszystko drapać ;D hahahhahahha!Ile razy mój Karol się darł to już nie powiem o to ;D Ale widać znaczną różnicę, chociaż ciekawi mnie czy to tylko zasługa BB czy posiłkowałaś się jakiś krem na dane potrzeby?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromny jest, zawsze można podzielić się z przyjaciółką. Co do recenzji to nie mam w tym interesu, by kogokolwiek oszukiwać działaniem tego kosmetyku- pokazałam faktycznie jak u mnie wygląda i jak zadziałał. Jak każda moja opinia, tak i ta jest subiektywna, co zadziałało u mnie nie musi działać u innych:)

      Usuń
    2. Jeśli sam BB tak pomogół to jestem pod wrażeniem :)

      Usuń
  7. Nawet nie wiedziałam, że to dr. Shrammek zapoczątkowała modę na kremy BB. Miałam próbkę kremu tej firmy i był świetny. Co do bohatera posta, to prezentuje się fantastycznie. Plus za dobre krycie. Co do aplikacji, to mam wrażenie, że większość kremów lepiej nakładać palcami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam na razie jeden azjatycki krem BB i ten mnie najlepiej nakłada się palcami.

      Usuń
  8. Na gołe oko widać, ze efekt jest rewelacyjny. Ja niestety przez złe doświadczenia z kremem BB od Garniera właśnie zaprzestałam ich kupowania i się na nie obraziłam ;)Ale może faktycznie warto wypróbować azjatyckie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garnier- złe wspomnienie i u mnie. Zapomnij o tym i spróbuj coś azjatyckiego.

      Usuń
  9. Obawiam się, że byłby dla mnie za ciemny. Ja teraz testuję Misshe perfect cover ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś bladzioszkiem to ten może być faktycznie za ciemny- niby te kremy się dopasowują ale poszukałabym czegoś jaśniejszego.

      Usuń
  10. Ten kolor, jak na krem BB wydaje się być mega ciemny. Ja mam Misshę i jestem mega zadowolona - teraz bliżej lata będę chyba przesiadać się z 13 na 21, chociaż zastanawia mnie cała masa szarych tonów w tym ciemniejszym kolorze...

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam kiedyś całkiem sporą próbkę I'ts Skin i baaardzo mi się podobał, ale był trochę za jasny. Jutro kurier ma i donieść moją pierwszą Misshę, jestem mega ciekawa, ale rozważałam też zakup Lioele :) faktycznie wygląda ślicznie na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać jak się u Ciebie sprawdza. Ktory krem Missha zamówiłaś?

      Usuń
  12. Bardzo się cieszę, że przypadł Ci do gustu - efekt genialny:) Ja miałam próbkę tej wersji, sama jak pewnie pamiętasz pisałam o tym w różowym opakowaniu. Też jestem w szoku, że BB może być tak trwały i super kryjący i też miałam ochotę wyrzucić wszystkie podkłady. Znam ten stan :)
    PS. Też nie lubię pachnącej kolorówki, denerwuje mnie jak coś mi pachnie na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Do koloru 21 jeszcze nie dotarłam, ale miałam okazje próbować ten ciemniejszy odcień. Zaskoczyło mnie to , że krem BB może być w takim kolorze, bo zazwyczaj azjatyckie kosmetyki do makijażu są w bardzo jasnych odcieniach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam zieloną wersję Lioelle - Dollish. Rewelacja dla cery naczynkowej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię do Ciebie zaglądać, bo wynajdujesz takie fajne perełki :)
    Tym razem szukam właśnie jakiegoś dobrego kremu w typie BB i z wysokim filtrem .
    Ostatnio kupiłam fajny lekki podkład mineralny produkowany właśnie na rynek azjatycki, ma trochę za mały filtr , bo SPF 25, ale nie jest źle. Kupiłam też krem ochronny z ROC z filtrem 30. No ten krem BB , który polecasz jest idealnym rozwiązaniem dla mnie. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, dziękuję bardzo miłe to co piszesz. Ostatnio i ja trochę szperam w azjatyckim bazarku kosmetycznym, nie wiem jaki masz typ cery, ale z wysokim filtrem mogę Ci polecić Tony Moly Intense Care Snail BB (SPF45 PA+++)- naprawdę fajny produkt, poczytaj sobie o nim a w razie niepewności polecam próbki:)

      Usuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.