DIOR, DIORSKIN FOREVER | 012 PORCELAINE

Rzadko mi się zdarza kupić kosmetyk z półki selektywnej bez przemyślenia- zazwyczaj planuję, analizuję za i przeciw, czytam opinie, by osta...

Rzadko mi się zdarza kupić kosmetyk z półki selektywnej bez przemyślenia- zazwyczaj planuję, analizuję za i przeciw, czytam opinie, by ostatecznie kupić lub odpuścić (to pierwsze niestety dla mojego portfela ma miejsce cześciej). Nie inaczej jest w przypadku podkładów, najpierw próbka potem decyzja, ale wiecie jak to czasami jest- szał promocji, procenty rabatów i wracacie do domu z czymś zupełnie nieplanowanym i nieznanym. Tak było w przypadku podkładu Dior Diorskin Forever, którego recenzje dziś dla Wa przygotowałam i który na moje szczęście okazał się pozytywnym zaskoczeniem:)


Moja cera: 
 30+
► wrażliwa, mieszana w kierunku suchej, w okresie zimowym z problemami w strefie T
► skóra na policzkach z zaczerwienionymi plamami (taka już moja uroda) z tendencją do przesuszenia
► w zależności od dnia i nastroju, pory mniej lub bardziej widoczne
► obecnie z powodu huśtawki hormonalnej z dość licznymi niedoskonałościami
Oczekiwania:
Podkłady z swojej kosmetyczce dzielę na jesienno- zimowe (mocniej kryjące) i wiosenno - letnie (delikatnie kryjące z filtrami UV). W obu przypadkach przede wszystkim stawiam na trwałość, bo nie mam czasu na poprawki w ciagu dnia, poza tym "przypudrowywanie noska" to chyba najbardziej niehigieniczna rzecz jaką możemy zafundować swojej twarzy i mówię temu stanowcze nie! Nie lubię efektu maski, stawiam na podkłady, których nie czuć na skórze przy jednoczesnym zachowaniu dobrego krycia i/lub wyrównaniu kolorytu cery (większe niedoskońłości traktuje korektorem). Zawsze na koniec stosuję puder sypki, wiec podkład nie musi mieć matowego wykończenia. Z uwagi na wiek i trochę zmarszczki, dobrze jak ich nie podkreśla. Właściwości pielęgnacyjne i filtr miłe widziane:)




Długotrwały, perfekcyjny wygląd przez cały dzień. Nowy podkład Diorskin Forever zapewnia promienne, matowe wykończenie, doskonałe krycie i przyjemne uczucie komfortu w każdych warunkach. Dzień po dniu skóra staje się piękniejsza dzięki nowej formule wzbogaconej o esencję redukującą widoczność porów. Podkład Diorskin Forever jest dostępny w dwunastu odcieniach, dopasowanych do każdego odcienia skóry.

Dior Diorskin Forever zamknięty jest w bardzo eleganckim słoiczku z matowego, ciężkiego szkła z pompką, która idealnie odmierza wydobywaną ilość podkładki, ponadto chodzi płynnie i nie zacina się. Jego opakowanie prezentuje się naprawdę znakomicie, ale nie ocenia się przecież książki po okładce, wiec przejdźmy do jego właściwości produktowych. Z tego co wiem, jest to nowa wersja Diorskin Forever, a ponieważ nie miałam poprzedniej, trudno mi je porównać, nie wiem nawet dokładnie jaka jest różnica między nimi poza ceną (stary 215 zł. | nowy 229 zł.), ale jak ktoś ma ochotę oświecić mnie i czytelniczki, to proszę bardzo w komentarzu:) Posiadany przeze mnie kolor to 012 Porcelaine, następny po najjaśniejszym, ale ponieważ mój ma odrobinę różowych tonów- wypada jaśniej niż 010 Ivoire. Dużym atutem jest filtr SPF 35.



Konsystencja gęsta, lejąca, treściwa. Podkład dobrze się rozprowadza, ale jak to często bywa w przypadku produktów longlasting, najlepiej się go nakłada jak ma dobry poślizg czyli na dobrze nawilżoną/ natłuszczoną skórę. Najlepiej też wtedy wygląda. Ja ostatnimi czasy nakładam go na olejek ze Smashboxa i w duecie z nim Forever zachowuje się wspaniale. (najlepiej po 10 minutach jak się dobrze „ułoży”)

Krycie określiłabym jako średnie w kierunku mocnego, ale dużo zależy od tego, czym go nakładamy. Najsłabsze krycie i najnaturalniejszym efekt otrzymamy po użyciu jajka do makijażu (ja mam Real Techniques), ale w moim przypadku podkład bardzo wchodzi mi w pory, więc odpada. Najmocniejsze krycie uzyskamy pędzlem języczkowych. Ja preferuję i w przypadku tego konkretnego podkładu polecam nakładanie palcami lub "kropkowanie" pędzlem typu Duo Fibre (ja używam pędzel Sigma F50). Diorskin Forever nie należy do podkładów, których nie widać i nie czuć, niestety jak tylko przesadzimy z ilością- tapeta murowana.

Trwałość bardzo dobra, podkład utrzymuje się w naprawdę niezłym stanie od rana do późnowieczornego demakijażu. Świetnie znosi kontakt nosa z chusteczką, podobnie jak brody z szalikiem. Nie ściera się i nie brudzi ekranu telefonu. Przyzwoity mat trwa u mnie 6 godzin, po tym czasie lekko błyszczy mi się czoło (ale naprawdę lekko)

Podkład mimo, że moim zdaniem jest naprawdę bardzo dobry, by cieszyć się z jego właściwości w 100% należy pamiętać o kilku sprawach. Dobrze nawilżona skóra to podstawa inaczej uwydatni każdą, nawet najmniejszą suchą skórkę. Należy robić sobie od niego przerwę, bo może wysuszać (ja używam go 5 dni, potem 2 przerwy). Mniej znaczy więcej... złota zasada, jeśli nie chcecie mieć na twarzy szpachli.

Poniżej jedna cienka warstwa podkładu nałożona paluszkami.

bez podkładu | cienka warstwa podkładu | pełen makijaż


Znacie ten podkład, a może bliższa jest Wam stara jego wersja? Jakie są Wasze wrażenie z jego stosowania?

19 komentarze

  1. Podkład kusi mnie od dawna. Ty podkładu jednak nie potrzebujesz - piękna cera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana. Patrząc na Twoją cerę aż tak mocnego krycia nie potrzebujesz:)

      Usuń
  2. Stary ma mniejszy filtry - chyba SPF 25, kolor nie do końca jest ten sam. Nowy jest bardziej rozświetlający i jak dla mnie mocniej kryjący. Jak się zbiorę to zrobię porównanie. Mi niestety starsza wersja lepiej leży :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mocno kryjący, nie płakałabym gdyby jednak słabiej krył.

      Usuń
    2. Bardziej przeszkadza mi to, że kolor jest nieco ciemniejszy niż w starej wersji. I to mocniejsze rozświetlenie, które nie do końca mi pasuje :)

      Usuń
  3. Piękny efekt. Mogę podpytać, jakiego różu użyłaś? Jest magiczny i chyba to on ostatecznie kradnie serce jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. MAC Pro Longer Blush- Stay Pretty + Diorskin Nude Air Glowing Gardens, 001 Glowing Pink

      Usuń
  4. Myślałam nad nim ale chyba bardziej mi blizej będzie do kupna Lancome lub Nars ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie jestem średnio z Lancome zadowolona. Mam Idole Ultra24h i znika mi z twarzy błyskawicznie.

      Usuń
  5. pięknie wyglądasz Maniu!!!! podkład kusi - ja mam tłustą cerę więc muszę zdobyć próbkę bo cena jest wysoka i zakup w ciemno nie wchodzi w rachubę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Kochana koniecznie weź próbeczkę:)

      Usuń
  6. Miałam już go w rekach ale odłożyłam zakup w późniejszym czasie. Już w pierwszym zetknięciu wydał mi się fajny, a tutaj jeszcze pozytywna recenzja i wiele innych pozytywnych,których się naczytałam - nic jak uznać,że może to być dobry wybór !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę wart uwagi, weź próbeczkę i jak Ci przypasuje to kupuj:)

      Usuń
  7. miałam próbkę koloru w odcieniu 20, który był zdecydowanie zbyt ciemny, ale byłam z niego zadowolona. zdobędę jeszcze próbkę, pewnie w kolorze 12, i obawiam się, że wtedy już go kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20 jest bardzo ciemna, 10 też ciemna mi się wydawała. A jak sprawuje się Chanelek?

      Usuń
  8. Pięknie wygląda na Twojej buzi. Kusił mnie ale własnie kupiłam nowego Parure Gold Guerlain i chyba odpuszczę sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie teraz choruję na Parurka:)

      Usuń
  9. Uwielbiam go. Zresztą mi z podkładami Dior baaardzo po drodze. Każdy jeden mi właściwie pasował / pasuje.
    Pięknie u Ciebie wygląda! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ochotę wypróbować ten podkład. Stara wersja mnie nie zachwyciła, ale ciekawa jestem czy po zmianie formuły wiele się zmieniło. Moja cera zweryfikuje wszystko :-)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.