WIBO, DIAMOND ILLUMINATOR

Produkt, o którym dzisiaj mowa wdarł się parę miesięcy temu do blogosfery niczym burza- każdy go miał (lub mieć chciał) i każdy bez wyjątku...

Produkt, o którym dzisiaj mowa wdarł się parę miesięcy temu do blogosfery niczym burza- każdy go miał (lub mieć chciał) i każdy bez wyjątku zachwalał go pod niebiosa- dosłownie cud, miód, malina za niewielkie pieniądze. Wibo Diamond Illuminator kupiłam i ja...  a jaka jest moja opinia  po kilku miesiącach- przeczytacie poniżej. Nie będę się rozpisywać, bo temat wałkowany był do znudzenia, dlatego ogarnę go szybko i (mam nadzieję) bezboleśnie:)





Rozświetlacz prasowany. Nadaje wyjątkowy połysk i blask. Zapewnia świetlisty makijaż, usuwa oznaki zmęczenia.  

Puder zamknięty jest w małym czarnym puzderku na "klik"- estetycznym ale bez szału (nie będę się czepiać, bo w końcu nie kupuje się kosmetyku dla opakowania tylko dla zawartości, ale znacie mnie- jak ma też łady design to przepadam dwa razy;P). Gramatury i składu na opakowaniu nie uświadczymy, natomiast dowiemy się, że należy go zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia (czyżbym musiała swój wyrzucić?).



Kolor określiłabym jako zgaszone szampańskie beżozłoto- bezpieczny, podejrzewam, że sprawdzi się na każdej z Was, bez względu na kolor karnacji. Na wielu blogach czytałam, że to odpowiednik droższego The Balm Mary Lou Manizer- kolorystycznie są faktycznie bardzo podobne, ale to jak zachowują się na twarzy mocno się różni.



Wibo ma zbitą konsystencję, jest twardy i w porównaniu z Mary jest słabiej napigmentowany, co ma swoje plusy, bo mniej wprawiona ręka nie zrobi sobie nim krzywdy. Efekt jaki nim uzyskujemy również jest inny,  Mary zachowuje się bardziej plastycznie, gładko, natomiast Wibo jest płaski, co szczególnie widać w świetle dziennym, w blasku fleszy czy w słońcu wygląda za to cudnie. Mam również zastrzeżenia co do jego trwałości, w połowie dnia w zasadzie znika z mojej twarzy.



Co o nim sądzę? Kupując go po wielu pozytywnych recenzjach, spodziewałam się cudów za niewielkie pieniądze ale cudów nie dostałam. Dostałam za to dobry, niedrogi produkt, który świetnie posłuży od święta przy sztucznym świetle albo kolacji przy świecach. Jego głównym minusem jest brak pracy światłem i płaski efekt, ale i tak cieszę się, że mogłam go przetestować.

Macie ten rozświetlacz? Co o nim sądzicie?

22 komentarze

  1. Mam wersję Pauliny Krupińskiej i jestem średnio zadowolona ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, ale ta wersja jest bardziej złota.

      Usuń
  2. Mam i bardzo lubię, ale to mój pierwszy rozświetlacz, więc nie mam porównania do innych. Mam w planach zakup Mary Lou.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Mary i oceniam ją lepiej niż Wibo, ale i tak moje serce należy do MAC:)

      Usuń
  3. Szkoda, że tworzy płaski efekt i nie do końca się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusi ten rozświetlacz<33 Pięknie dopracowany post zdjęcia <333

    OdpowiedzUsuń
  5. niedrogi a bardzo efektowny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kupiłam go na promocji, ale jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go i mam dość mieszane uczucia :) Aczkolwiek zważając na cenę jest to dość dobry produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używam rozświetlaczy, ale o tym dużo dobrego słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam takie same zdanie o nim, jak Ty. Szału nie ma, ale jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba jednak się skuszę na ten z MySecret...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat MySecret:)

      Usuń
  11. Faktycznie płaski efekt. Osobiście szukam coś bardziej naturalnego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam i lubię, ale zdecydowanie wolę, również niedrogi, ale rewelacyjny My Secret :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zmieniło się u Ciebie trochę :) Ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mam go i chyba nie kupię. Ale świetne zdjęcia zrobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładnie na buźce się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.