ESSENCE, ME & ME ICE CREAM (SHIMMER PEARLS)

Długo przymierzałam się do napisanie tej recenzji, ale nie wiedziałam jak. Z jednej strony chciałam je porównać do znanych mi i lubianych k...

Długo przymierzałam się do napisanie tej recenzji, ale nie wiedziałam jak. Z jednej strony chciałam je porównać do znanych mi i lubianych kuleczek Guerlain, z drugiej jak można porównać produkt selektywny z tanioszkiem z drogeriii- to tak jakby pisać o słoniu w kontekście mrówki. Postanowiłam nie nawiązywać do niczego, opisać moje spostrzeżenia i tyle.

Essence, Me & Me Ice Cream Shimmer Pearls


Kuleczki kupiłam kilka miesięcy temu podczas otwarcie drogerii Hebe w Gdańsku i nie była to pierwsza potrzeba, ale została tylko jedno opakowanie na półce, więc stwierdziłam, że może warto, że ładne... poza tym kulaski bardzo lubię:)

Kuleczki zamknięte są w małym, okrągłym opakowaniu wykonanym z plastiku i zamykanym na zakrętkę- żaden wielki świat i luksus, ale ważne, że się nie rozpada. Za 14g tych dobroci zapłaciłam ok. 16 zł. Słoiczek mieści 50 kuleczek, tej samej wielkości w 5 kolorach: beżowym, fioletowym, różowym, zielonym i złotym. O ile każdą z nich pojedynczo da się rozróżnić po mocnym dociśnięciu i przejechaniu na dłoni, tak wymieszane nie dają żadnego koloru, tylko efekt rozświetlenia.






Kuleczki używałam na dwa sposoby: na całą twarz, tak jak lubię lub do podkreślenia szczytów kości policzkowych. Niestety przy pierwszym moja twarz (szczególnie w słońcu) wygląda jak iskrząca się kula, bo owe rozświetlenie to nic innego jak całkiem spore drobinki, przy drugim efektu nie było, bo to dalej tylko drobinki a nie rozświetlająca tafla, jakiej oczekiwałam. Wizualnie kuleczki wyglądają ładnie, jednak użytkowo już takie urocze nie są. Na plus różano- kwiatowy zapach.... tylko czy to nie za mało?

Od góry: beżowy, różowy, zielony, fioletowy i złoty


Produkt mnie nie zachwycił, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie ma co ślinić się na każdy nowy produkt w limitowanych seriach Essence.... trzeba patrzeć  a nie kupować.

Lubicie kulki? Jakie jest Wasze zdanie o limitowankach... warto czy raczej nie?

60 komentarze

  1. Mnie też nie zachwyciły. Ja od jakiegoś czasu wzdycham do kuleczek od Guerlain, ale mój budżet na razie mi na nie pozwala. Żałuję tylko, że nie kupiłam ich we wrześniu na strefie bezcłowej, bo pełnowymiarowe opakowanie kosztowało 179 zł, a w Sephorze niestety trzeba za nie zapłacić 250 zł :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuleczki Guerlain kosztują 219 zł. i warto polować na jakieś promocję (np w Sepchorze -30% jak było chyba w styczniu).... to dobrze wydane pieniądze, jak ktoś lubi i będzie używał bo są bardzo wydajne:)

      Usuń
    2. Ja ostatnio widziałam za 249 zł, ale nawet jeśli kosztują 219, to i tak nie byłabym w stanie tyle za nie zapłacić ;)

      Usuń
    3. 219 zł to raczej stała cena, może jakaś limitka była za 249 zł, między świętami BN a sylwestrem przeważnie jest -30% w sephorze;) i tak nabyłam swoje i nie oddam nikomu!


      Mania, te co pokazujesz od essence mają spore te drobiny, a'la brokat, teraz Kobo wypuściło podobne kulaski, ale nie wiem czy w ogóle patrzeć w ich stronę...

      Usuń
  2. O ja pierdziu - no drobiny niczego sobie :O
    Już sobie wyobrażam, jakby wyglądała po ich użyciu - istna bombeczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drobiny są gigantyczne, na zdjęciu i tak jakoś drobno wyszły... bombka jak nic.

      Usuń
  3. Miałam ogromną ochotę na te kuleczki, ale chyba już mi przeszło... Ciekawe czy podobne z KOBO są lepsze... Muszę poszukać recenzji dla porównania. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam kulaski Kobo i świetnie się spisują. nie dają efektu kuli dyskotekowej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie szaleję za tymi kulkami, te również mnie zupełnie nie ruszyły jak się pokazały. Nie wiem co ze mną nie tak:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię drobinek :/ Ja rozświetlam twarz mgłą pudrową z Paese. Daje świetny efekt bez drobinek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Te kuleczki są na mojej "liście życzeń". Wyglądem zachwycają, ale widzę, że resztą już nie bardzo ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znalazłabym dla nich zastosowania, bo ani na całą twarz, ani do rozświetlenia. Chociaż może gdyby nałożyć ich bardzo niewiele, a potem trochę rozetrzeć pudrem transparentnym to może uzyskało by się lepszy efekt... Ja nie jestem fanką kuleczek, więc nie kręcą mnie ani te, ani z Kobo, ani nawet Meteoryty...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam rozświetlaczy, przy mojej cerze wyglądam jakbym się świeciła ;/ A recenzja tych dodatkowo nie zachęca do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt zupełnie mi się nie podoba. Ewentualnie jakby zostawała taka delikatna tafla o której wspominasz to tak, w tym wypadku zostaje jedynie brokat. Nie, zdecydowanie nie :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wobec tego zostaję przy swoich meteorytach Guerlain'a :)
    Tutaj efekt dla mnie nie do przyjęcia, więc się na Essence nie skuszę :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię kulki, ale tylko te od Guerlain, inne mnie nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdanie podsumowujące niezwykle trafne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uuuaa, dobrze, że się na nie natknęłam! Leżałyby pewnie tylko i się kurzyły. I bez drobink zdarza mi się świecić jak bomka, więc nie dla mnie takie gadżety ;)

    Może faktycznie skuszę się kiedyś na kuleczki Guerlain, ale to takie dalsze chciejstwo. Teraz postanowiłam, że muszę w końcu uzbierać na nowy, lepszy aparat, bo przy moim już mi ręce opadają ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też mnie te kulki nie zachwyciły :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie wyglądają ale rzeczywiście te drobinki to już trochę za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  17. a ja mam kuleczki z Oriflame Dreamy Moments Illuminating Pearls i póki co jestem z nich zadowolona :) pachną cudnie, są delikatne i nie tworzą efektu bombki :D a jedyne co mi się nie podoba to opakowanie (przydałoby się ciut głębsze i odkręcane) czytałam, że są najbardziej zbliżone do Guerlain, a te niestety wciąż schodzą na dalszy plan zakupowy :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam chyba z 5 kuleczek Guerlain, które dostałam wieki temu w jakiejś wymianie kosmetycznej. Nie używam bo i bez rozświetlaczy buzia mi świeci. Ładnie wyglądają więc je trzymam. Na tanioszki rzadko się skusze. Owszem teoria ze droższe lepsze nie zawsze się sprawdza,ale jednak wole zapłacić więcej za kosmetyk gdy wiem że jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Prezentują się bardzo fajnie, ale jednak drobinki nie do końca mnie przekonują, ewentualnie na lato ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest właśnie to, jak raz się zazna luksusu to później człowiek sie dziwi jak taki brokat mogli wyprodukować :O

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyglądają ładnie, ale nic szczególnego poza tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wyglądem bardzo mnie kusił, ale właśnie obawiałam się, że będzie bublem ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. Efekt rozświetlenia ordynarny, te wielkie drobiny, a fee. Miałam kiedyś coś podobnego, ale że wyglądałam jak bombka na choinkę, to szybko wyrzuciłam.

    OdpowiedzUsuń
  24. a ja chyba nie umiem ich używać albo mam zły pędzel. Nie mogę wydobyć tego rozświetlającego pyłu. Nic a nic nie widać.. :( Mogłabyś napisać, czym to nakładałaś (tzn. jakim pędzlem)?:) Byłabym wdzięczna :)

    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  25. ślicznie wyglądają. szkoda, ze nie taki efekt

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja chciałam te kuleczki i nadal je chce ale nie mam ich gdzie kupić jak i pozostałych produktów Essence. Jakbyś chciała się ich pozbyć pisz na maila nairda29@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak je pierwszy raz zobaczyłam na zdjęciach, nakręciłam się, że chcę je mieć, ale zanim zdecydowałam się na zakup, poszłam po rozum do głowy. Mam trzy opakowania meteorytów Guerlain, na co mi Essence? :DDD

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak popatrzyłam na miniaturkę to myślałam, że masz tam gumy kulki. XD

    OdpowiedzUsuń
  29. ładnie wyglądają w opakowaniu, ale chyba nie o to chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kojarzy mi się z takim osypanym brokatem z bombki :D Ale i tak są urocze.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze nigdy nie miałam żadnych kulek tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. nie używalam nigdy takich specyfików:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ładnie wyglądają i to chyba tyle, bo efekt faktycznie nie za ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  34. Akurat te kuleczki nie przypadły mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja nigdy nie miałam kulek, ale jak je widzę to od razu bierze mnie ochota na jakieś cuksy :p

    OdpowiedzUsuń
  36. Fajny gadżet, uroczo wyglądają ale faktycznie - nic poza tym. Dobrze, że nie używam żadnych kulek :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Wyglądają jakby nie dawały ładnego naturalnego efektu, tylko taki właśnie za mocno świetlisty ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. O jejku że ja ich nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Dobrze, że nie zastałam ich na stoisku Essence. Jeszcze bym kupiła...

    OdpowiedzUsuń
  40. ja bez kuleczek wystarczająco sie swiece :P ale ladne zdjecia zrobilas

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie miałam jeszcze żadnych kuleczek rozświetlających, ale wg mnie to na tyle wydajny produkt, że warto na samym początku zainwestować w coś sprawdzonego i porządnego:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ależ wielkie drobiny! Nawet nie żałuję teraz, że nie kupiłam tych kulek.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. moja skóra tak się świeci, że nie mam odwagi używać kosmetyków rozświetlających :) marzy mi się totalny mat, ate drobiny wyglądają horrorycznie :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  44. Wizualnie kuszą i zachwycają, ale z doświadczenia wiem, że nie są tak dobre..

    OdpowiedzUsuń
  45. Masz bardzo ciekawy blog. Chciałam Cie zaprosić na mój blog. Jeśli tylko chcesz możemy dodać się do obserwowanych. Pozdrawiam http://jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ogolnie kulek nie lubie. W tych drobinki jesli mozna tak je nazwac sa zbyt wielkie i wulgarne. ja kupilam rozswietlacz z the balm i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  47. Ogolnie kulek nie lubie. W tych drobinki jesli mozna tak je nazwac sa zbyt wielkie i wulgarne. ja kupilam rozswietlacz z the balm i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  48. jeszcze nie miałam żadnych kuleczek... jakos mnie do takich produktów nie ciagnie. Ale te maja sliczne cukierkowe kolorki ;p ale wezme pod uwage Twoja opinię i nie rzuce się na nie ;p

    OdpowiedzUsuń
  49. na takie kuleczki się czaje juz bardzo długo... te kuleczki Tobie się nie sprawdziły... nie podoba Ci się ich efekt. może komuś innemu się spodoba :) nie są drogie. więc jeśli je zobaczę gdzieś w sklepie to pewnie kupie :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Myślałam, że jednak będą dawały taflę, a tu brokat, dobrze, że się na nie nie skusiłam. Kupiłam za to perełki w Tchibo ... i leżą nierozpakowane :( Muszę się w końcu do nich dorwać :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja niedawno kupiłam sobie dwie wersje kuleczek z Kobo - rozświetlające i brązujące i jestem z obu bardzo zadowolona :) zapraszam na wpis o nich :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Co powiesz na wzajemną obserwacje http://oll-olciaa-bloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  53. myślałam o nich, ale po Twojej recenzji jednak się nie skuszę :)
    Za to o kuleczkach Kobo czytałam same dobre rzeczy!:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja nie jestem kulkową osobą. Wiele lat temu miałam taką kulki rozświetlające i drugie opakowania brązujących. podejrzewam, że też wyglądałam jak kula dyskotekowa.. Cóż zrobić. Takie życie. Teraz juz nie sięgam, spa niczego nie wykluczam. Dostałam odsypkę tych kulek i będę miała okazję wypróbować.

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.