ESSIE, LICORICE z odrobiną złota od ECLAIR COSMETICS:)

Po fali ochów, achów i zachwytów czas ponarzekać, bo się uzbierało. Otóż ostatnio mam kryzys z lakierami Essie, albo trafiam na felerne egz...

Po fali ochów, achów i zachwytów czas ponarzekać, bo się uzbierało. Otóż ostatnio mam kryzys z lakierami Essie, albo trafiam na felerne egzemplarze. Pierwszy Play Date po nałożeniu jednej warstwy puścił bąble, po drugiej chciałam sobie palce poobcinać- było ciepło i sugerowałyście na FB, że to upał... OK, spróbowałam jak było chłodniej z tą samą bazą, potem z inną a potem zirytowana i zła delikwenta wyrzuciłam do kosza. Drugi był polecany Essie Licorice czyli bohater dzisiejszego posta. Czarna jak smoła czerń o kremowym wykończeniu. Chciałam skończyć na jednej grubszej warstwie ale po wyschnięciu wyglądał jak spieniona ślina, więc położyłam dwie cienkie i wyszło równie beznadziejnie. Na szczęście na czarnym tak bardzo nie widać, pomęczyłam się jeden dzień i z wielką przyjemnością go zmyłam. Miłym akcentem mani okazał się palec serdeczny, którego przyozdobiłam uroczym złotym łososiem od Eclair Cosmetics Lumineux 03. Całość miła dla oka, gdyby nie te bąble.








Nie będę się Was pytała, czy się podoba bo ja sama zachwycona nie jestem? Poradźcie co jest z tymi lakierami Essie, bo wiem, że wiele osób jest zachwyconych właściwościami tej czerni:(?

Edit <17.11.2015> Po wielu testach, metodą prób i błędów odkryłam co takiego dzieje się z osławioną czernią od Essie- ten lakier nie znosi wysokich temperatur: jak jest za gorąco to bąbluje.

60 komentarze

  1. Hej :) Czarnego essie nie mam, wię się nie wypowiem, ale play date mam i działa bez zarzutu...co nie oznacza, że nigdy nie mam problemów z lakierami essie, ale u mnie seche vite lub poshe załatwia sprawę...nie martwią mnie bąble czy inne smugi... po wysuszaczu lakier wyglada super...mogłaś komuś podarować play date, a Ty go tak wyrzuciłaś ???? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj niestety top nie pomógł... sama zresztą świadomość, że lakier za ponad 30 zł. bąbluje dobija:(

      Usuń
    2. ja czasami nazywan to : dniem złego paznokcia :DD zdarza, sie, ze mam dzien, kiedy nawet najlepiej sprawujacy sie lakier nie lezy jak trzeba, baa, nie moge pomalowac sobie paznokci jak trzeba, poprawiam, zmywam i jeszcze raz i jeszcze..az dochodze do wniosku, ze mam zly dzien i sie musze wyluzowac :) daj play date jeszcze jedna szanse, sprobuj innym razem , moze pojdzie lepiej....i sie tak nie irytuj... :) ja uwielbiam Twoj blog i bardzo cenię Twoją perfekcję, a dzis wcale mi te bable nie przeszkadzaja, efekt kolorytyczny i pomysl na manicure jest super :D

      Usuń
    3. Dziękuję za miłe słowa:) Nie wygląda to źle, ale ja o tym wiem (o bąblach), mimo, że nikt tego nie widzi i mnie to męczy. Cóż już tam mam:)

      Usuń
  2. Jedno z moich Essiakowych marzeń jeszcze do spełnienia ;)
    Hmm szczerze mówiąc na fali tych ostatnich upałów ja również zauważyłam, że Essie mi bąblują i się "pocą" po malowaniu. I tak każdy jeden po jaki nie sięgnęłam. Z lakierami China Glaze czy nawet tymi zwyklaczkami drogeryjnymi takiej anomalii nie było...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście przy bliższych ujęciach widać bąbelki :/ Ale pomijając problemu z lakierem same połączenie z łososiem jest świetne. Ostatnio bardzo mi się to podoba, gdy wszystkie (łącznie z kciukiem) paznokcie są pomalowane na jeden kolor, a na palcu serdecznym mieniące się złoto (lub coś w ten deseń). Niby nic a prezentuje się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całość naprawdę wygląda prześlicznie, lakier w palca serdecznego podbił moje serce... a bąble? no nic fajnego.. tym bardziej, że kilka takich lakierów pod rząd może wyprowadzić z równowagi, więc rozumiem Twoją frustrację;)
    Z czerni używam ciągle Golden Rose Rich Color .. jedna warstwa i już, błyszczy i bez bąbli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... teraz żałuję, że jednak nie wzięłam tego GR.

      Usuń
    2. żałować to już nie ma co, bo zwariujesz;) czytałam Twój inny komentarz, że lakiery w SP są źle przechowywane.. mi się wydaje, że wszystkie.. w cieple, do tego grzane dodatkowymi żarówkami.. często wyglądają jakby się rozwarstwiały i miały ze 2 lata..

      Usuń
  5. Ja również ostatnio mam problemy z Essie. Może nie tyle z bąblowaniem, co z ogólną aplikacją i odpryskiwaniem/ścieraniem się z końcówek. Nawet mój kochany "Good to go", zaczął tak szwankować w połowie buteleczki, że go odstawiłam (a jest jeszcze rzadki, aż miło)

    Ostatnio podczas lakierowych porządków sporo Essiaków rozdałam znajomym i siostrze.

    Póki co, najlepiej sprawuje się moja miłość, czyli OPI. Ech, co paznokcie to problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essie to tylko marka, która nie świadczy o nienagannej jakości niestety.

      Usuń
  6. Najpiękniejsza czerń ze wszystkich :) Ja uwielbiam Essie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Złoto piękne. Czerń na paznokciach kocham, więc zachwycam się zawsze. ;)
    A co do bąblowania - w ostatnich dniach wszystko, co nakładałam na paznokcie po 15 minutach wyglądało jak folia bąbelkowa do pakowania. Już myślałam, że lakier Virtual mnie nie zawiedzie, ale pękł i po wieczornym umalowaniu paznokci rano zauważyłam kilkanaście wybrzuszeń.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mam pojęcia, mi się jeszcze nie zdarzyło żeby jakiś essie bąblował : /

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam czarne lakiery :) To połączenie ze złotem też niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam oba PD i L i z żadnym nie mam problemów. w ogóle w całej mojej kolekcji ok 55 essiaków nie mam takiego który by mi bąblował. jeżeli jakiekolwiek pęcherzyki mam na paznokciach to dzięki Seche Vite bo widzę je nawet podczas nakładania topu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie sie tak zdarzyło kilka razy, ale bableki byly malenkie i wychodzily dlatego, ze dawałam za gruba warstwe seche :( teraz bardzo na to uwazam :)

      Usuń
    2. ...zapomniałam dodać, że te bąbelki nie wychodziły w samym lakierze kolorowym , tylko w seche...takie biale bąbelki w samym wysuszaczu... :/ ale to najcześciej było widoczne pod swiatło...ale mnie i tak to irytowało...

      Usuń
    3. a no, seche to mi też bąbluje

      Usuń
    4. A ja myślałam, że oprócz gęstnienia i ściągania lakieru SV nic nie dolegało:P

      Usuń
  11. pięknie to wygląda na pazurkach! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ciekawe czy u mnie też licorice będzie bąblował..

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepadłam, dla mnie to połączenie jest mistrzowskie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bajecznie, uwielbiam takie zestawienie we wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na zdjęciach według mnie wygląda ok i nawet missię podoba:) Play date jeszcze nie uzywalam, ale już sie boje:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na zdjęciach nie jest najgorzej, bo na czerni za dobrze nie widać ale na żywo tak dobrze już nie jest.

      Usuń
  16. Mi się wydaje, że ten lakier jest za gęsty.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja ostatnio popol roku przerwy uzylam Watermelona i oczom nie wierzylam - tak zgestnial, ze nie dalam rady pomalowac paznokci w ogole :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Watermelon jest specyficzny- jedna warstwa jest OK, natomiast przy dwóch mam bąble, zawsze.

      Usuń
  18. prześliczne paznokcie, az ci zazdroszczę. bardzo zadbane i zdrowe. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale piękne pazurki ! :) Uwielbiam połączenie złota i czerni ! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ale masz ladne paznokcie, sliczne, a kolory lakierów jakie zaproponowałas są idealne :) pozdr i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Złotko średnio mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja się za wiele nie wypowiem, ponieważ coś co wielu osobom nie bąbluje mnie puszcza bąble aż miło, nie wiem, czy ja za szybko maluję, czy źle przechowuję lakiery? A czasami jest tak, że pięć razy pomaluję z bąblami, a za szóstym tafla jak marzenie. Essiaków mam mało i rzadko używam :(

    A to różowe złotko jest śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To rose gold w Twoim wydaniu bardzo klasyczne i eleganckie.
    Jednak czerń to klasa sama w sobie :)
    Nie dziwię się, że bąble popsuły Ci efekt, ja też tego nie cierpię :(
    Zaczynam podejrzewać, że na polski rynek trafiają coraz gorsze jakościowo Essiaki. Ja ostatnio dość długo nic nie kupowałam stacjonarnie z tej marki(jedynie kilka buteleczek przez internet, ale w wydaniu z cienkim pędzelkiem i nie mam z nimi problemu), może dlatego żaden do tej pory mi nie bąbluje. Większość moich Esiaków to roczniaki lub dwulatki i jak na razie nic mi się z nimi nie dzieje. Ale coraz gorsze opinie o nich skutecznie wyhamowały moje następne zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widziałaś jak to okropnie wygląda, więc wiesz o czym mówię. Prawdą jest, że Essiakom w SP jest zdecydowanie za ciepło:(

      Usuń
  24. ja tam nie widzę żadnych bąbli ;) efekt jest piorunujący :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam tą czerń Essie ale jest nowa,jeszcze jej nie otworzyłam..

    OdpowiedzUsuń
  26. Mój mint candy apple też bomblował... Ale jak się ochłodziło to już spełniał swoje działanie. Nie wiem czy to naprawdę przez upały, które był przeogromne ostatnio czy faktycznie bubel... Zobaczymy za jakiś czas jak się znacznie ochłodzi.

    OdpowiedzUsuń
  27. To różowe złoto mnie urzekło :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Eclair wygląda świetnie :)
    Na bąble najlepsze jest Seche, albo Poshe. Sprawdziłam wielokrotnie, nawet jak nałożę na lakier, na którym bąble już zaczynają wychodzić, to po wyschnięciu całości po bąblach ani śladu nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Maniu, nie chcę być niemiła, ale to całkiem pokrzepiające wiedzieć, że i Tobie nie zawsze udaje się dobrze pomalować paznokcie i że Tobie lakiery też robią czasami psikusy ;) Ja od pewnego czasu mam problem z płytką, polegający na tym, że czasami mam takie miniaturowe zadziorki, na których lakier mi bąbluje i które odznaczają się mimo kolejnych warstw. Nie wiem, czy to kwestia suchych paznokci, czy jakiejś złej pielęgnacji, ale w sumie mam to niezależnie od stosowanych odżywek, zmywaczy, kremów do rąk... Najbardziej pomagał mi chyba NailTek III, ale i na rozdwajanie sprawdzał się słabiutko. Teraz stosuję sprawdzoną Nourish Me, która trochę mi pomaga na rozdwajanie, ale za to nie działa na zadziory... No nie dogodzisz tym moim paznokciom :P Kupiłam ten eliksir z Wibo, może on się sprawdzi ;)

    Sama czerń wygląda ciekawie, choć stwierdzenie "spieniona ślina" wskazywałoby na to, że na żywo widok nie był najlepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Chyba się ciągle powtarzam jak widzę ciemne lakiery, ale powiem to zaś - nie lubię u siebie na pazurkach tak ciemnych odcieni, ale na Twoich to zestawienie bardzo przypadło mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.