PIĄTKOWY DUPE PROJEKT: KOBO PROFESSIONAL COLOUR TRENDS, 8 BRASIL vs ESSIE, CASCADE COOL

Ja wiem, że Essiemaniaczki i tak wybiorą Essiaka, niemniej jednak wśród moich czytelników są i takie lakieromaniaczki, na które litera &quo...

Ja wiem, że Essiemaniaczki i tak wybiorą Essiaka, niemniej jednak wśród moich czytelników są i takie lakieromaniaczki, na które litera "E" nie działa jak hipnotyzer i skuszą się na bardziej dostępne lakiery:) Dzisiaj zestawienie bzowych róży: Kobo Professional Colour Trends, 8 Brasil i Essie Cascade Cool.


KOBO Professional Colour Trends,  8 Brasil to brudna mieszanka różu i fioletu z mikroskopijnymi drobinkami w kolorze różowym, które idoczne są jedynie w buteleczce. Lakier kryje po nałożeniu dwóch cienkich warstw, nie smuży i nie bąbluje. Wysycha szybko i ładnie błyszczy. Lakiery KOBO dostępne są w drogeriach Natura za ok. 10 zł.

Essie, Cascade Cool to również róż z dodatkiem fioletu, ale jaśniejszy i o typowo kremowym wykończeniu. Lakier ma szeroki pędzelek, kryje po nałożeniu dwóch cienkich warstw, nie smuży i nie bąbluje. Niestety ma rzadką konsystencję, przez co lubi rozlewać się na boki. Wysycha szybko i ładnie błyszczy. 




Jak same widzicie lakiery nie są identyczne. Kobo jest ciemniejszy i ma użytkowo lepszą konsystencję, przez co bardziej mi pasuje. Essiaka wyjątkowo nie lubię, ze wszystkich moich lakierów tej firmy jest najbardziej lejący i taki kolorystycznie nie do końca mój. 

Jak zawsze decyzję pozostawiam Wam... który tym razem skradł Wasze serca?

52 komentarze

  1. Postawiłabym mimo wszystko na Essie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdecydowanie Kobo mimo tak małej różnicy w kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oba śliczne ! wyglądają jak cukiereczki

    OdpowiedzUsuń
  4. też wybrałabym Kobo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Essie ma według mnie ładniejszy kolor, ale skoro Kobo jest łatwiejszy w obsłudze to może remis?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie identyczne! Ale CC i tak wygrywa <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "wśród moich czytelników są osoby, na które literka E nie działa jak hipnotyzer" - czemu mam wrażenie, że chodzi o siostry essie-syjamskie :D

      Ja słyszałam o tej serii lakierów Kobo wiele dobrego, więc moooooże gdybym nie miała tego Essie, skusiłabym się na Kobo. Albo gdybym najpierw miała Kobo, to kupiłabym też Essie, mimo podobieństwa - tego spodziewam się po sobie prędzej. Tak czy inaczej, uważam, że Kobo ma przepiękny kolor i od dłuższego czasu czaiłam się na niego i zawsze podobał mi się na swatchach, ale rzadko miałam po drodze do Natury, no i zawsze uważałam, że na pewno mam coś podobnego. Jak widzę, choć raz się nei myliłam ;)

      Akurat ten Essiak jest bardzo łatwo dostępny w sklepach internetowych i na allegro, wraz z całą partią innych Essiaków za 12-15zł :) Mój ma szeroki pędzelek, więc konsystencja zupełnie mi nie przeszkadza, bo łatwo mi się nim maluje (a nie mam do tego największego talentu ;)).

      No... podsumowując, jestem na tak dla obu :D

      Usuń
    2. Uderz w stół a nożyce się odezwą;P.... oczywiście bez najmniejszej złośliwości. Zauważyłam coś takiego, że jeszcze niektórzy jak czytają Essie, to wow i w ogóle bo to E. Jk Essie lubię, mam ponad 50 buteleczek, ale teraz z perspektywy czasu kilkunastu mogłabym nie mieć, bo znalazłam im tańsze/ lepsze zamienniki.

      Usuń
  7. Mnie akurat ta mieszanka różu i fioletu bardzo pasuje. Wiedząc który jest którym, pewnie wybrałabym Essie, ale tylko z tego tytułu, że znam i lubię tę firmę. Z Kobo natomiast nie miałam dotychczas do czynienia, lecz kolory na Twoich zdjęciach są tak do siebie podobne, że trudno byłoby wyłonić jednoznacznego faworyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica jest widoczna ale ja nawet z sentymentu do Essie, postawie jednak na Kobo.

      Usuń
  8. fajnie ze drozsze lakiery mają swoje kolorystyczne odpowiedniki w tańszych markach - na essie w koncu nie kazdego stać
    a sam kolor sliczy, lubie wszelkie róze na pazurkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie te czasy, że dobry jakościowo lakier jest dobrem luksusowym.... tańsze drogeryjne marki gonią pod względem jakości te droższe.

      Usuń
  9. a ja biorę oba!! :D
    chyba mam podobny kolorek lakieru z Wibo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cascade cool mam i kolor mi odpowiada, a Kobo Brasil miałam dzis wrece :)! gdyz w mojej naturze jest akurat na nie promocja i stwierdzilam , ze juz na pewno cos podobnego mam :) ale po Twoixh fotkach chyba go jednak kupie :))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo, że różnica w kolorze jest bardzo subtelna, dla mnie Kobo zdecydowanie wygrywa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podobne, więc w tym wypadku zdecydowanie postawiłabym na jakość. Ale może dlatego, że mnie absolutnie hipnotyzuje tylko CG :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Różnica jest niewielka, ale chyba bardziej podoba mi się Kobo.. bo jest troszkę ciemniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ma dużej różnicy, jednak ja wybrałabym Essie, jest taki delikatniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. lekko się różnią, ale oba ładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lakierow z Kobo nigdy nie mialam,ale oba ladne ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi tym razem bardziej podoba się KOBO :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba jestem już lekko ślepawa, bo dla mnie różnica jest tak niewielka, że bez mała niewidoczna.:)

    OdpowiedzUsuń
  19. ciężko wybrać, oba śliczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydowanie Kobo- ma jeszcze plus za to, że...drobinki stają się niewidoczne na płytce. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie lubię Essie, ale może dlatego, że nie znalazłam nic wartego uwagi.
    Fajne te róże, ja muszę zredukować moje nie aż takie duże zbiory, bo okazuje się, że nie wszystkie są mi potrzebne i nie każdy mi pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to możliwe, żeby ktoś nie lubił Essie?;) Why?

      Usuń
    2. To było tak. Kiedyś kupiłam lakier z OPI i stwierdziłam, że jest przereklamowane to całe OPI i że jak będę inwestować to tylko w Essie, China Glaze, Zoyę itd.. Z moich planów zakupowych wyszły tylko dwie buteleczki Essie, m.in. French Affair, który mnie tak denerwuje, że już samo myślenie o nim podnosi mi ciśnienie. Generalnie, nie próbowałam wielu kolorów, ale uprzedziłam się i to popchnęło mnie w kierunku.. tak, zgadłaś! OPI, w których to lakierach się zakochałam, bo przynajmniej konsystencję mają przyjazną. No i piaski ;P
      Taka jest historia naszej znajomości. Może mi się odmieni, może spotkam kolor-księcia z bajki i odjedziemy na jego białym rumaku..

      Usuń
  22. Ja również w tym przypadku stawiam na KOBO. Niektóre odcienie Essie są naprawdę niepowtarzalne, ale skoro akurat ten odcień ma swój tańszy odpowiednik to przepłacanie raczej nie ma sensu...

    OdpowiedzUsuń
  23. Wybieram KOBO, co prawda różnica w kolorach jest subtelna, ale jednak Brasil ma ciekawszy, ciutkę ciemniejszy kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie dość, że różnica w kolorach, to jeszcze w cenach :> Ale podobają mi się obydwa mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku różnica cenowa jest symboliczna, ale jednak jest;)

      Usuń
  25. akurat tu różnica w cenach nieduża bo ten kolor essie można znaleźć łatwo za 15zł:) obydwa śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  26. Oba bardzo mi się podobają, ale chyba jednak dla mnie również wygrywa Kobo ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. i ja wybrałabym KOBO :0 znacznie fajnieszczy odcień ;))

    OdpowiedzUsuń
  28. Kobo, bo jak dla mnie jest bardziej wyrazisty, a z tego co widzę to jakościowo i cenowo jest nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Lakiery są piękne, mam bardzo podobny z Avonu ;>

    Zapraszam do siebie ;>

    OdpowiedzUsuń
  30. mam essie, jakoś na kobo mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  31. kolorystycznie bardziej mi się podoba essiak :) wolę raczej troszkę przygaszone róże ;) ale mam jeden lakier od kobo i jest super! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdeklarowane Essiemaniactwo tym razem nie przeszkadza mi w wyborze Kobo.
    Po prostu podoba mi się bardziej :)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.