LENISTWO....

Niestety dzisiaj mocno przymusowe:( Wczoraj wieczorem wracając do domu, tuż przed samym wejściem zaliczyłam orzełka. I to nie takiego byle ...

Niestety dzisiaj mocno przymusowe:( Wczoraj wieczorem wracając do domu, tuż przed samym wejściem zaliczyłam orzełka. I to nie takiego byle jakiego, tylko całkiem solidnego orła, dzięki któremu na tyłku pojawił mi się siniak wielkości kuli ziemskiej (z przyczyn czysto estetycznych na blogu tego nie pokażę) koloru zielono- fioletowo-niebieskiego.... wierzcie mi.... niejedna z Was chciałaby taką mieszankę zmalować w makijażu oka;P Do tego zbity łokieć i kciuk u prawej ręki.

Z pupą w poduszce oddaje się dzisiaj lekturze pierwszego polskiego wydania Harper's Bazaar a potem spróbuję pomalować paznokcie....  na stojąco oczywiście;P


Uważajcie na śliskie chodniki, ściskam Was mocno i życzę udanego wtorku:)

I przyznać się.... kto już zliczył orzełka?;)

62 komentarze

  1. Ja zaliczyłam orzełka przed własnym domem,gdy szłam odebrać pocztę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w tym roku jeszcze nie ;). Pamiętam, że kilka lat temu wracałam z przeglądu z mega ciężką teczką. Śnieg po kolana, ślisko, zimno... 2 przesiadki. W centrum spotkałam się z ówczesnym chłopakiem, razem pokonywaliśmy ostatnio odcinek drogi... No i pod samą furtką się wywaliłam ;). Kuruj pupę! ;) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej złości, że takie wypadki zdarzają się pod samym domem! Dziękuję:)

      Usuń
  3. O kurczę, to szybkiego powrotu do formy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuruj się! Codziennie na spacerze z psem walczę z oblodzonym chodnikiem i póki co obyło się bez wypadków ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj biedny tyłek! :-))
    ja ostatnio na dyskotece takiego orła wywinełam :d

    OdpowiedzUsuń
  6. To zdrówka Maniu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maniu, trzymaj się! Niech Ci poduszka pod pupą miękką będzie :D Ja zaliczyłam glebę jakieś 3-4 tygodnie temu i miałam podobnego (jeśli chodzi o obfitość kolorów) siniaka na udzie. Tym bardziej łączę się z Tobą w cierpieniu, bo siniak zszedł, ale kość dalej obita i pobolewa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj się z tego trochę śmieję, ale wczoraj tak wesoło mi nie było. Cieszę się, że dziecka na ręku nie niosłam...

      Usuń
  8. Mnie na szczęście dzięki wyjazdom straszna zima ominęła, więc orzełki również ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaraz idę z psami, więc wszystkie orły przede mną ;) btw kolor opiaka z foty mi się kojarzy z moją ulubioną czerwienią - thrill of brazil.

    PS. Za moment wrzucę dla Ciebie pryzmy na twarzy- tylko się nie śmiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orłów nie życzę, ale pryzmy chętnie obejrzę.... i OK śmiać się nie będę, obiecuję;)

      Ten OPIk to I'm All Ears:)

      Usuń
    2. ooo, chciałam sobie sprawić zestaw miniatur, ale się okazało, że w zestawie nie ma tego słodkiego topu z serduszkami :P

      Ps. Trzymam za słowo!

      Usuń
    3. Wiadomo.... najlepszego koloru z kolekcji nie włożą przecież do zestawu mini;(

      Usuń
  10. Oj będę musiała uważać, bo w Szczecinie naśnieżyło, a ja muszę jeszcze dziś wyjść na niemiecki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja orła wywinęłam jeszcze zanim zaczęła się zima. Potłukłam nadgarstek i obydwa kolana pozdzierałam ok. 50 metrów od domu. Zanim dotałam do domu wyglądałam, jakby mnie ktoś chciał pozbawić życia. Wiem jak to boli, więc tym bardziej łączę się w cierpieniu :))
    Wracaj do formy, Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie wczorajszy upadek, mogłabym powiedzieć, że od 15 lat nie zaliczyłam orła...a tak to znowu zaczynam odliczanie;)

      Usuń
  12. To musiał być efektowny orzełek... Ja jeszcze w tym roku nie zaliczyłam żadnego, oprócz takiego orzełka-aniołka na śniegu- i oby tak zostało!
    Wracaj szybko do formy. Mięciutkiej poduszki :)

    Prawdziwa fanka kolorów z Ciebie- nawet kolor siniaka świetnie opisałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. mam nadzieję , że szybko dojdziesz do siebie :*
    ja wyrżnęłam tylko raz ale zbiłam sobie kość policzkową - na szczęście nie było dużego siniaka

    OdpowiedzUsuń
  14. ojoj, no to sobie ładnego musiałaś siniola nabić - serdecznie współczuję. ja tej zimy póki co bez nokautów chodnikowych, ale za to w zeszłym sezonie orzełkowym - huhu :) było ciekawie :D także szybkiego powrotu do formy życzę!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja dziś leżałabym kilka razy, na szczęście opanowałam już technikę przywracania równowagi w ułamek sekundy, więc obyło się bez bliższych spotkań z chodnikiem.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja technika przywracania równowagi nie zdążyła nawet zareagować, wszystko działo się za szybko.

      Usuń
  16. Nie martw się, Ja też zaliczyłam podobnego orzełka :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, współczuję :c Tej zimy nie zaliczyłam jeszcze orzełka, ale dzisiaj prawie by mi się to udało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie robi ogromną różnicę, ale nie życzę bo to nic dobrego;)

      Usuń
  19. Ooo, biedna :* Współczuję i niech twój tyłek szybko wraca do siebie ;) Z chęcią poczytałabym sobie.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest więcej do oglądania niż do czytania... ubolewam:(

      Usuń
  20. Normalnie ide na przystanek 7 minut, dzisiaj szłam 20 ! Tak bardzo się ślizgałam ;D Przesyłka dzisiaj doszła, dziękuje ! :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nieźle przywitałam tegoroczną zimę - schodziłam po schodach i z samej góry zjechałam na tyłku, upadając na bok - całą prawą stronę miałam tak stłuczoną, że musiałam siedzieć na lewym pośladku tylko. :D No i oczywiście upadłam na ten bok, na którym zasypiam. :) I co ciekawe, schodziłam powoli i trzymając się poręczy. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatni raz zaliczyłam glebkę jakieś 15 lat temu, kiedy to spadłam ze chodów idąc do szkoły - ślad pozostał do dzisiaj. Od tego czasu cisza.... do wczoraj;(

      Usuń
  22. Póki co trzymam się jeszcze pionu, ale wszytsko przede mną, śliskie chodniki i schody tylko czekają na moje gapiostwo i tylko patrzeć jak rymnę na pupsko :) Trzymaj się Maniu ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Trzymaj się, bo dużo nie trzeba by się bliżej zaprzyjaźnić z chodnikiem;)

      Usuń
  23. ojej.. uważaj na siebie i wracaj do zdrówka;) ja to wybiłam sobie kciuka u prawej ręki chcąc zatrzymać kręcące się hula-hoop, które sobie zakupiłam:p

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja na szczęście jeszcze nie zaliczyłam upadku ale to nie koniec zimy, zapraszam do siebie w poszukiwaniu unspiracji

    OdpowiedzUsuń
  25. Łączę się z Tobą w bólu, pupa się zagoi, dobrze, że przy okazji np. obcasika nie złamałaś albo własnej nogi! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś zobaczyła kolorówkę mojego tyłka, to wolałabyś złamać obcasik, serio;))))

      Usuń
  26. do wanny lepiej wejdź, gorąca kąpiel cuda działa! i wracaj szybko do nas i do zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Ojej, współczuję... To moja pierwsza zima odkąd pamiętam bez orła. Znając życie to po tym jak się właśnie pochwaliłam pewnie jutro coś wywinę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zawsze boję pochwalić, ale trzymam kciuki by zima u Ciebie bez orzełka się skończyła:)

      Usuń
  28. Ojeeej biedactwo, ja jeszcze w tym roku orzełka nie zaliczyłam ale za to zeszłej zimy leżałam miesiąc z nogą w gipsie :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie trafiłam na Twojego bloga i jestem wprost zachwycona. Orzełka współczuje. Ja cudem wywaliłam się tylko jeden raz tej zimy, ale za to na pasach! ;-( Niestety cały czas pada u mnie śnieg. Zimo odchodź! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Życzę szybkiego powrotu do formy!

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj;/ Wiem, o czym mówisz... Ja tak niedawno spadłam z oblodzonych schodów...

    OdpowiedzUsuń
  32. Niech się pupka szybko goi :) Ja nie pamiętam kiedy wywinęłam jakiegoś orzełka i aby tak pozostało :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Niestety rozumiem Twój ból. Rok temu zaliczyłam podobną glebę... Wspólczuję i życzę powrotu do sprawności siedzenia :D

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.