PIĄTKOWY DUPE PROJEKT: ESSIE, RUSSIAN ROULETTE vs ESSIE, FIFTH AVENUE

Dzisiaj przy okazji posta porównawczego chciałam Wam pokazać czerwienie idealne (moim skromnym zdaniem oczywiście). Wiem, że niektóre z Was...

Dzisiaj przy okazji posta porównawczego chciałam Wam pokazać czerwienie idealne (moim skromnym zdaniem oczywiście). Wiem, że niektóre z Was uważają czerwony kolor za nudny lub zbyt poważny, ja jednak uważam, że czerwony lakier, przynajmniej jeden, trzeba mieć:) Pytanie tylko jaki?... klasyczny jak Essie Russian Roulette (RR) czy nieco żywszy jak Essie Fifth Avenue (FA):



Essie Russian Roulette to klasyczna czerwień- elegancka i ponadczasowa. Zawsze i wszędzie dobrze wygląda. Lakier kryje po dwóch cienkich warstwach, nie smuży i nie bąbluje. Po wyschnięciu pięknie błyszczy. Nie odbarwia płytki i nie brudzi przy zmywaniu.

Essie Fifth Avenue to jaskrawa czerwień z nutką koralu i pomarańczu. Fantastycznie niweluje zaczerwienione skórki. Lakier kryje po dwóch cienkich warstwach, nie smuży i nie bąbluje. 






Jaka jest Wasza czerwień idealna?

41 komentarze

  1. Spośród dwójki przedstawionej przez Ciebie wybrałabym Fifth Avenue.
    Ja w swoim małym zbiorze lakierów nie mam ani jednej klasycznej czerwieni. Jest bordo, czerwień z drobinkami, jednak zwykłej, kremowej czerwieni bez "bajerów" nie ma, czemu się dziwię. Muszę przy najbliższej okazji poszerzyć mój zbiór o właśnie taki lakier.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na sztywne spotkania nakładam właśnie klasyczną czerwień, która świetnie wygląda do małej czarnej, dlatego też u mnie musowa:)

      Usuń
  2. piękne odcienie....i ciekawy pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham czerwienie na paznokciach. Dla mnie mogły by istnieć tylko czerwone, różowe ( ale raczej te intensywne wręcz wpadające w fuksje, niż cukierkowe ) koralowe,malinowe i fioletowo-śliwkowe lakiery, jakoś inne kolory na paznokciach u mnie mi się nie podobają. Obydwa kolory są piękne i właśnie uzmysłowiłaś mi, że muszę kupić jakąś klasyczną kremową czerwień, bo oprócz Koh red i OPI vodka & cavior nie mam nic z klasyki, wszystko albo brokatowe, drobinkowe lub z dodatkami. O marzy mi się jakiś piękny lakier jelly czerwony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie mam bzika na punkcie czerwonych lakierów a mój mąż się śmieje, że mam ich tyle, że mogłabym mieszkanie nimi wymalować i to dwukrotnie;) Vodka&Cavior jest piękna:)

      Usuń
  4. z tej dwojki to fifth ale ogolnie to wole z essie red noveau <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam czerwień i nie rozumiem,jak można jej nie lubić:-) oba lakiery są piękne,ale stawiam na Fifth Avenue;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie można, ja też tego nie rozumiem:)

      Usuń
  6. Russian Roulette wygląda idealnie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. russian roulette ładniejszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A masz porownanie do Essie geranium? Jestem ciekawa, Bo na foto fa presentuje sie tak jakby podobnie inie wiem czy go kupowac czy odpuscic :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam w swoich zbiorach Essie Geranium:(

      Usuń
  9. Zdecydowanie russian roulette piękniejszy ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. mi chyba bardziej odpowiada ten ciemniejszy :) generalnie nie lubię czerwonego koloru, ani na ubraniach, ani na paznokciach, ale jakbym miała wybierać to wybrałabym ten :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czerwonych ubrań nie lubię, ew. jakieś dodatki, ale czerwony lakier to dla mnie muszmieć;)

      Usuń
  11. Wybieram Fifth Avenue :)
    Moje dwie czerwienie idealne to OPI Big Apple Red oraz Rimmel Double Decker Red - nie mogę się zdecydować, która ładniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OPI BAR to klasyka i też ją bardzo lubię, no może poza zmywaniem, bo strasznie brudzi:(

      Usuń
  12. Fifth Avenue jest idealny :]

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardziej podoba mi się Rosyjska Ruletka, no i co za nazwa!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie osobiście bardzo przypadł do gustu lakier Essie Rosyjska Ruletka :) Nie dość, że nazwa intrygująca to kolor idealnie czerwony :) Muszę się przyznać, że lakiery te nęcą mnie ogromnie. Niestety cena mnie skutecznie odstrasza. Przyznam się jednak, że podjęłam poważną decyzję ;) Kupię sobie chociaż dwie buteleczki ;) To konsekwencja obejrzenia Twoich propozycji, szczególnie tych typu NUEe i czerwonych :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * NUDE (a nie NUEe) :)

      Usuń
    2. Cena faktycznie jest zaporowa, ale można zapolować na jakąś okazję i kupić jeden lakier Essie, chociażby dla samej nazwy:) Polecam kupić jakiegoś klasyka:)

      Pozdrawiam równie ciepło:)

      Usuń
    3. Moja koleżanka kupiła całkiem niedawno w TK MAXX opakowanie 4 lakierów Essie za calutkie 50 zł :) Różowy, pomarańczowy, miętowy i niebieski. Kolorki nie w moim guście, ale gdyby to były beże, pudrowe róże i czerwienie to bardzo byłoby mi przykro, że to nie ja wypatrzyłam je w TK MAXX ;)
      Masz rację - można zakupić coś klasycznego, aby nacieszyć oko :) Czas wybrać się do SuperPharm :) Ale najpierw muszę ponownie przejrzeć Twoje zasoby, aby kupić to co należy :) Rosyjską Ruletkę i coś nudziakowego chciałabym :)

      Usuń
  15. Fifth Avenue jednak bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oba są piękne! Miałabym problem, żeby zdecydować się na jeden, ale chyba - zależnie od pory roku - RR wybrałabym na jesień/zimę, a FA na wiosnę/lato. Ale to tylko taka luźna myśl ;) Dzięki za prezentację RR :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne lakiery, wg mnie warto mieć oba :)
    Jak dla mnie zamiennikiem dla Essie może być Inglot 359 z Hawaian Bar, albo ostatecznie 950.
    Martita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi o Essie Fifth Avenue. Martita

      Usuń
  18. O RR myślałam od dłuższego czasu :) Chyba jednak go kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  19. bardziej mi się podoba rr ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. RR.... bardziej do mnie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. oby dwa odcienie jak najbardziej mi się podobają - mam sporo czerwieni w swoich zasobach a jeszcze chęci na nabycie kolejnych nie brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chyba jakąś czerwoną chorobę, bo nie mogę koło żadnej przejść obojętnie;)

      Usuń
  22. chyba jednak wolę jaśniejszą czerwień :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Idealnej aktualnie nie mam, ale niedawno nabyłam essie 5 avenue i sądzę, że może wyrosnąć na ulubieńca.

    OdpowiedzUsuń
  24. Moja jest z Inglota i nosi dumny numer 945 :D

    OdpowiedzUsuń
  25. No i nie wiem na który się zdecyduję... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja też czasami nie mogę.... trudny wybór bo obie są piękne:)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.