NIELAKIEROWO: MAYBELLINE COLOR TATTOO 24HR BY EYESTUDIO

W kolejnym nielakierowym poście na tapetę idzie kremowo- żelowy cień do powiek  MAYBELLINE COLOR TATTOO 24HR  w kolorze  50 ETERNAL SILVER ...

W kolejnym nielakierowym poście na tapetę idzie kremowo- żelowy cień do powiek MAYBELLINE COLOR TATTOO 24HR w kolorze 50 ETERNAL SILVER. Przyznam, że jako nałogowa kosmetykoholiczka nigdy nie lubowałam się w cieniach do powiek w kremie. Kiedyś kupiłam sobie taki cień z Avonu, ale to była jakaś pomyłka- coś pomiędzy kredą a masłem do nałożenia na powieki.... fuuuuu!!! To było z 10 lat temu, teraz czasy się zmieniły, technologie podobno też, więc drogeryjna firma kosmetyczna wypuściła na rynek nowość w postaci kremowo- żelowego cienia i obiecuje trwałość i intensywność koloru do 24 godzin.....

Opakowanie ładne i estetyczne, szklane z plastikową zakrętką. Od strony szklanej naklejka z nazwą produktu, po drugiej stronie srebrna naklejka (kolor zależy od wybranego koloru cienia- mój jest srebrny, więc i srebrna naklejka) z kodem kreskowym, nr koloru i innymi bzdetami. Niestety w tym wszystkim nie jest napisane jaka jest pojemność, sprawdziłam na stronie producenta- 4 ml. Cena 23,99 zł (Rossmann)




Po otwarciu mamy zbitą srebrną masę, która po dotknięciu jest trochę twarda, więc trzeba mocniej przycisnąć paluszkiem by nabrać produkt. Konsystencja (wg producenta) powinna być kremowo- żelowa, jak dla mnie trochę przypomina gęstą pastę. 


Kolor srebrny, naprawdę śliczny:) Na palcu jest bardzo instensywny, po roztarciu intensywność ginie- efekt jest delikatny, ale zauważalny. Niestety nakładać cień można tylko raz, każda kolejna warstwa ślizga się na poprzedniej i trzeba to robić w miarę szybko,  bo błyskawicznie zasycha na powiece. Mnie udało się osiągną zamierzony efekt za trzecim użyciem, więc nie warto się od razu zniechęcać:)






Producent obiecuje, że cień trzyma się i nie traci na intensywności koloru do 24 godzin (swoją drogą lubię te "do"- jak się sparzysz, to możesz mieć pretensję tylko do siebie), więc pewnie u jednych będą to 2 godziny a u innych 12- wszystko zależy od powieki, skóry czy osadzenia oka. Używałam ten cień już kilka razy i to w różnych wariantach:
- na "gołą powiekę"- po 3 godzinach cień zbierał się w załamaniach
- po nałożeniu podkładu- j/w
- po nałożeniu bazy- po 6 godzinach cień zbierał się w załamaniach
W każdym z w/w nie zauważyłam utraty intensywności koloru. Wyniku 24h nie osiągnęłam. Moja powieka nie jest jakaś nietypowa- normalne cienie (np. Inglot) utrzymuję się bez bazy ponad 12 godzin.

Reasumując.... nowe kremowo- żelowe cienie Maybelline są dobrą alternatywną dla osób, które chcą szybko i łatwo umalować oko. Moja ocena- mogą być, ale szału nie ma;)

Co sądzicie o cieniach w kremie? 

10 komentarze

  1. Mam jeden cień w kremie z Essence i nawet go lubię, chociaż po jakimś czasie jest twardszy i trudniej go nabrać...
    Twój odcień jest całkiem fajny, ładnie rozświetla oko. Masz piękny kolor tęczówki! Pewnie wygląda zabójczo w zieleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie testowałam na nim zieleni, bo nie przepadam za tym kolorem w makijażu (u siebie oczywiście), ale dziękuję. Ten cień pewnie też zgęstnieje i zrobi się twardy.

      Usuń
  2. Jej te cienei tatoo sa prześliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *cienie. Zostaje na dłużej bardzo mi się podoba Twój blog :)

      Usuń
    2. Dziękuję, jest mi bardzo miło:)

      Usuń
  3. Mam uraz do cieni w kremie. Wolę tradycyjne rozwiązania. Kiedyś kupiłam niebieski cień w kremie i szybko doczekałam się efektu ksero...

    OdpowiedzUsuń
  4. Cienie w kremie to nie jest to, czego mi najbardziej potrzeba :) Wolę klasyczne prasowańce lub sypańce i pędzelek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się do cieni w kremie jakoś nie mogę przekonać. Lepiej nabrać na palec zwykły dobry cień i się pomalować. Ale to według mnie:)

    OdpowiedzUsuń

Nie obrażaj! Nie spamuj!
Dla postów starszych niż 3 dni włączone jest moderowanie komentarzy.